"Perspektywa Liss"
Wzięłam szybki prysznic, na powiekach zrobiłam czarne kreski eyelinerem, nałożyłam tusz na rzęsy, trochę pudru. Nie chciałam marnować czasu na dokładne prostowanie włosów więc związałam je w dwa kucyki po bokach i szybko ułożyłam grzywkę. Nałożyłam czarne jeansy z dziurami na kolanach i ciemny t-shirt z jakimś nadrukiem. Spojrzałam jeszcze w lustro by ocenić czy wyglądam znośnie i wyszłam z łazienki. Oliver siedział, tyłem do mnie, na łóżku i przeglądał coś w telefonie. Nie zauważył mnie więc postanowiłam wykorzystać sytuację, zakradłam się i zaczęłam go łaskotać. Najwidoczniej miał ogromne łaskotki bo od razu zaczął się śmiać. Po chwili jednak złapał mnie za nadgarstki i nie wiem jakim cudem nagle znalazłam się pod nim i to on łaskotał mnie.-Oliver proszę przestań! - zaczęłam krzyczeć, nienawidziłam łaskotek.
-Sama zaczęłaś! To Twoja kara- odparł ze śmiech.
-Błagam Cię zrobię wszystko tylko przestań!
-Wszystko?
-Tak, proszę Cię skończ!!- nagle przestał mnie łaskotać i spojrzał na mnie z ogromnym uśmiechem.
-Chce buziaka.
- Dobrze, dam Ci buziaka, tylko błagam Cię zejdź już ze mnie!- Gdy w końcu zsunął się ze mnie, usiadłam i dałam mu obiecanego buziaka.
-Zadowolony?- spytałam.
- I to bardzo.
-Idziemy?
- Jasne.
-Oliver nie pędź tak!-wysapałam.
-Liss, to nie moja wina, że masz tak krótkie nogi.- odpowiedział ze śmiechem zwalniając trochę.
-Masz coś do moich nóg?
-Hahhahahahh nie, są bardzo ładne, ale zdecydowanie za chude.
-Nie prawda!
-Elisabeth jesteś lekka jak piórko- mówiąc to podciągnął mnie do siebie, podniósł i przewiesił mnie przez ramie.
-Oliver natychmiast mnie opuść!-krzyknęłam.
- Nie ma takiej opcji.- odparł śmiejąc się, po czym ruszył dość szybkim krokiem przed siebie.
Na nic zdały się moje prośby, groźby, krzyki i uderzania pięściami w jego plecy. Postawił mnie na ziemi dopiero przy wyjściu z hotelu.
-NIGDY WIĘCEJ TAK NIE RÓB- wycedziłam.
-I tak się nie posłucham i będę to robił- odpowiedział szczerząc się do mnie.
Pokręciłam głową ze zrezygnowaniem i wyszliśmy z budynku.
-Gdzie idziemy?- spytałam.
-Znam takie bardzo ładne miejsce, tylko najpierw wstąpimy do tego sklepu- odparł otwierając przede mną drzwi.
-Ummm pomyślmy wezmę chipsy, a do tego chipsy no i chipsy + cola lub sprite. Co ty na to?
-Wystarczy mi woda.
-Lissss...- spojrzał na mnie tym swoim rozbrajającym mnie wzrokiem.
-Nooo dobra. Możemy wziąć żelki.
-Żelki... Cholera, jak mogłem o tym zapomnieć.
Po chwili znowu byliśmy na chodniku. Poszliśmy na postój taksówek.
-Czyli to dość daleko?-spytałam
-Nie tak bardzo, ale szybciej będzie taksówką.
- Do st. james's parku.
-James's park? ojej dawno tam nie byłam.
-No widzisz, dzięki mnie będziesz miała zobaczyć piękne miejsce.
Około 15 minut później byliśmy na miejscu.
-Trzymaj się teraz mnie- powiedział łapiąc mnie za rękę
-Ale Oli, przecież droga prowadzi tam.- wskazałam wolną ręką ścieżkę przed nami.
-Aniele, trzeba wyznaczać własne ścieżki- szepnął mi do ucha i pociągnął w stronę drzew.- Zamknij oczy Liss.- przekręciłam oczami, ale ostatecznie wykonałam jego polecenie pod naporem jego (jak zwykle rozbrajającego mnie) wzroku. Kilka razy skręcaliśmy przez co całkowicie straciłam orientację. Nagle Oliver puścił moją rękę i odszedł ode mnie.
-Otwórz oczy Elisabeth- usłyszałam jego szept i otworzyłam oczy.
-Ohh- Wyrwało mi się.- Tu jest po prostu cudownie.- byliśmy na jakiejś polanie, łące, wszędzie rosły kwiaty. Otaczające nas wysokie drzewa i krzewy dodawały temu miejscu tajemniczości, oddzielały nas od świata.
-Cieszę się, że Ci się tu podoba- szepnął mi do ucha, obejmując mnie od tyłu.-Mam nadzieję, że będziemy tu mogli częściej przychodzić.
-Na pewno- odparłam. Położyliśmy się na trawie i zaczęliśmy rozmawiać o wszystkim i o niczym.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz